Bardzo bagaty i bardzo stary gospodarz zaniemogl.Doktor powiedzial, ze niedlugo juz pociagnie. Tyle hektarow a on ma tylko corke jedynaczke .Potrzebny chlop do roboty. Postanowil ja ozenic. A ze byl madrm facetem widzial wyraznie ze amatora na nia trudno bedzie znalezc.Prawie lysa, garbata. koslawa i w dodatku sie jaka. Nikt bogaty ja nie zechce. We wsi mieszkal chlopak, duzy silny ale o krotkim rozumie, no i golodupiec byl. Bida i nedza. Stary pomyslal i wydedukowal, ze dobrobyt go skusi.I tak sie stalo. Jest wesele. Na stolach mnostwo zarcia, gorzala strumieniem sie leje, a chlopakowi az galy do wierzchu wychodza.I mysli: o moj Boze wkoncu sobie podezre i popije a jak pomysle, ze juz zawsze tak bede mial to az i panna mloda piekna sie wydaje. Tak wiec jadl i pij ile wejdzie prze kilka godzin. Wreszcie padl. Mloda zaciagnela go do sypialni i polozyla na wyrko. Radosci nocy poslubnej odlozyla na druga noc.Chlop spal kamiennym snem, tak mocnym, ze z przezarcia i z przepicia zesral sie w lozko.Jak sie zesral tak sie obudzil.Przerazil sie nie na zarty i mysli: o moj Boze teraz mnie wygonia, nie dosc ze zonie nie dogodzilem to jeszcze ja osralem. Plakac mu sie zachcialo ale rezygnowac nie chcial. Myslal tak do rana az nad ranem chlopski rozum dal znac i znalazl sposob na wyjscie z honorem. Budzi zone. potrzasa nia gwaltownie i krzyczy trzesac sie caly: Zoska, Zoska obudz sie! O moj Boze Zoska myslalem, ze umre. - Co sie stalo Jozus?- pyta.- ano snilo mi sie, ze ide ja wygonem, pedze krowy, a tu zza chalupy wyskakuje ogromny byk, taki czarny z wielkimi rogami i goni mnie, ja uciekam, a on mnie dogania, juz mnie dosiega juz bierze na rogi, ale ja uciekam, pedze a tu nagle przedemna mur i uciekac nie mam juz gdzie. Stoje rozkrzyzowany i jeno czekam na smierc ........... o moj Boze Zoska co ty bys zrobila na moim miejscu?- pyta. - Ano Jozus ja to bym sie ze strachu zesrala............ . O widzisz Zoska, tak wlasnie zrobilem!
12-letni synek, pyta ojca (w mieście otwarto właśnie agencje towarzyską):
- Tato, a co właściwie robi się w takiej agencji?
Ojciec mocno zakłopotany odpowiada:
- Synku, ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że robi się tam człowiekowi dobrze.
Synek jest ciekawy. Raz dostaje od ojca pieniądze na kino, ale zamiast na film biegnie do owej agencji i dzwoni do drzwi. Otwiera mu zdziwiona pani:
- A co ty chłopczyku chciałeś?
- No, chciałem, żeby mi zrobić dobrze, mam nawet pieniądze!
Pani zaprosiła chłopca do środka, następnie zaprowadziła go do kuchni, ukroiła trzy duże pajdy świeżego chleba, posmarowała masłem, miodem i podała chłopcu.
Chłopiec wpada do domu i krzyczy:
- Mamo, tato, byłem w agencji towarzyskiej
Ojciec o mało co nie spadł z krzesła, mamie oczy na wierzch wyszły.
- I co?! - pytają nieśmiało rodzice
- Dwie zmogłem, ale trzecią już tylko wylizałem
Do stolika podchodzi kelner :
- Szampan?
- Nie sz

ą, ale poszła szrać.
Wchodzi młody junak do żeńskiego akademika:
- A do kogo młody człowieku - pyta portierka.
- A kogo by mi pani poleciła?
Dialog
-Name?
-Abdul al-Rhazib.
-Sex?
-Three to five times a week.
-No, no...I mean male or female?
-Male, female, sometimes camel.
-Holy cow!
-Yes, cow, sheep, animals in general.
-But isn't that hostile?
-Horse style, doggy style, any style!
-Oh dear!
-No, no! Deer runs too fast.
Dwóch narkomanów gotuje kompot w wielkim garze. To jeden zamiesza chochlą, to drugi... Nagle jeden pyta:
- Ty, a co by było, jakbym ja sobie ten cały gar naraz zapodał?
- Weź przestań. Poszłaby ci krew z uszu, z oczu, a na twarzy pojawiłyby ci się krwawe ślady.
- Taki mocny towar?
- Nie, tak bym ci tą chochlą wpier*olił...
W barze siedzi lala i gostek.
- Napiłabym się... - mówi panienka.
- Wprawdzie nie jestem Kulczykiem Janem, ale masz drinka.
Wypili.
- Zatańczyłabym... - zachęca laleczka.
- Wprawdzie żaden ze mnie Urbański Hubert, ale pośmigać mogę na posadzce.
Zatańczyli.
- Może pojedziemy do ciebie...?
- Wprawdzie nie jestem Delągiem Pawłem, ale nie mam się czego wstydzić.
Pojechali. Ba, nawet pofiglowali kilkukrotnie. Już ’po’ leżą i palą sobie papieroski.
- A pieniądze...?
- Wprawdzie nie jestem alfonsem, ale jak nalegasz...
Na czterdziestą rocznicę ślubu dwoje staruszków wybrało się do swojej ulubionej kawiarenki. Usiedli przy stoliku i zaczęli prowadzić rozmowę.
- Pamiętasz kochanie, to tutaj zaprosiłeś mnie ponad 40 lat temu było tak wspaniale.
- A ty pamiętasz jak było wspaniale, kiedy po wyjściu stąd poszliśmy w stronę parku?
Kiedy mijaliśmy ogrodzenie, nagle wzięła mnie taka chcica, oparłaś się o płot a ja Cię zerżnąłem.
- Tak, pamiętam, a może by to powtórzyć? Ja jeszcze mogę, a Ty?
- Ja też, chodźmy szybko, bo już zaczynam się podniecać.
Po tych słowach niemal wybiegli z kawiarenki. Całą rozmowę usłyszał przypadkiem chłopak siedzący przy sąsiednim stoliku. Pomyślał sobie,że ciekawie będzie zobaczyć czy faktycznie dwoje staruszków odważy się uprawiać seks w parku. Poszedł za nimi i oto co zobaczył. Babcia podwinęła spódnicę i ściągnęła majtki, dziadek nawet nie fatygował się ze ściąganiem czegoś tylko rozpiął rozporek, oparł babcię o płot i ostro zabrał się do roboty. Na to co nastąpiło potem, chłopak znał tylko jedno określenie: rżnięcie stulecia.
Nie widział nigdy czegoś podobnego na filmie, żaden znajomy o czymś takim mu nie mówił no i nie znał tego z własnych doświadczeń. Dziadek posuwał babcię wręcz w fenomenalnym, iście olimpijskim tempie, tempie którego nikt by chyba nie wytrzymał. Byłby to niewątpliwie sprint gdyby nie fakt, że dziadek pracował przez niemal godzinę nie przestając nawet przez sekundę i ani razu nie zwalniając tempa. Tyłek mu chodził
niewiele wolniej niż kolibrowi skrzydełka. Dopiero po ok.godzinie zmęczenie
kochankowie opadli na ziemię i ciężko oddychali przez kolejną godzinę.
- Jaki jest jego sekret, gdybym ja tak posuwał to nie miałbym
najmniejszego problemu z kobietami, muszę poznać jego sekret -pomyślał
sobie chłopak, zebrał się na odwagę i podszedł do wycieńczonej pary:
- Przepraszam pana najmocniej - powiedział - ale musze poznać pana sekret.
Jeśli potrafi pan tak ostro uprawiać seks w tym wieku, to 40 lat temu
musiał być pan wręcz niesamowity!
- Synu. 40 lat temu ten płot nie był pod napięciem...
Spotykają się dwie koleżanki pytają się jedna drugiej- co u ciebie?
a wiesz- odp. pierwsza- kiepsko u mnie w małżeństwie, za każdym razem jak mój mąż przychodzi z pracy woła tylko daj żreć i wogóle tak.
Ja ci powiem u mnie też kiedyś tak było, ale kupiłam sobie bieliznę lateksową, pejczyk , założyłam to na siebie przed jego powrotem i od tamtej pory wszystko jest super.
to ja też tak zrobię.
spotykają się za kilka dni:
no i co jak było?
ubrałam się tak jak mówiłaś. wchodzi, wybałusza gały, i mówi:
NO ZORRO DAJ ŻRYĆ
Zbyt dużo władzy w rekach jednego człowieka czyni go BANszatanem.